
Sobota, 22 listopada. Kilka minut przed godziną 19, patrol strażników z Referatu Ekologicznego dostał do realizacji zgłoszenie dotyczące rannego borsuka. Według informacji zgłaszającego zwierzę znajdowało się przy jednym z budynków przy ul. Gospody.
Gdy funkcjonariusze przyjechali na miejsce czekało na nich kilka osób. Z otrzymanych od nich informacji wynikało, że zwierzę zostało potrącone przez samochód. Według świadków zaraz po uderzeniu borsuk przeczołgał się pod pobliskie drzewo, a chwilę później położył się przed blokiem.
Mundurowi ostrożnie podeszli do zwierzęcia. Borsuk miał obrażenia na głowie i tylnej łapie, które mocno krwawiły. Z początku zachowywał się spokojnie, jednak gdy tylko strażnicy próbowali go odłowić, starał się uciekać i stawiał mocny opór. Po kilku minutach osłabł i strażnikom udało się bezpiecznie umieścić go w transporterze. Następnie funkcjonariusze przewieźli go do lecznicy przy ul. Kartuskiej, gdzie trafił pod opiekę weterynarzy.

Jednak dla tego patrolu dzień zaczął się od innego zgłoszenia. Kilka minut po 10 pod numer 986 zadzwoniła kobieta z prośbą o interwencję. Chodziło o nietoperza, który zaklinował się na balkonie w bloku przy ul. Obrońców Wybrzeża. Gdy strażnicy przyjechali na miejsce, znaleźli zakleszczonego malucha pomiędzy dwiema taflami szyb. Dodatkowo miał pękniętą błonę na jednym skrzydle. Po uwolnieniu został zabezpieczony i przewieziony do weterynarza.

Kolejne zgłoszenie dotyczące nietoperza wpłynęło o godzinie 17. Spacerowiczka znalazła go na chodniku przy ul. Bitwy Oliwskiej. Zwierzak był ranny i wyziębiony. Kobieta schowała go do kartonika, żeby choć trochę go ogrzać i spokojnie poczekać na patrol. Po przyjeździe strażników przekazała malucha do ich rąk, a oni zawieźli go do lecznicy.





