Z Mieszkańcami i dla Mieszkańców

Winieta 1

To nie były myszy...

Autor: Andrzej Hinz
Ciche odgłosy dobiegające ze szkolnej ściany okazały się sygnałem alarmowym. W korytku pod parapetem znaleziono siedem młodych nietoperzy, które dzięki szybkiej reakcji trafiły pod opiekę specjalistów.
Na pierwszym zdjęciu widać strażnika miejskiego ubranego w zimową, służbową kurtkę z widocznym emblematem na ramieniu. Pracuje przy oknie wewnątrz budynku – klęczy na podłodze i ostrożnie wyciąga metalową skrzynkę z wnęki pod parapetem. Na dłoniach ma grube, ochronne rękawice. Obok na podłodze stoi kartonowe pudełko, prawdopodobnie przygotowane do przeniesienia zawartości skrzynki.

Był poniedziałek, 2 lutego. Kwadrans po godzinie 12 dyżurny numeru 986 przyjął zgłoszenie dotyczące kilku nietoperzy, które zamieszkały w budynku szkoły przy ul. Do Studzienki. Na dziwne piski dochodzące z korytka na skroploną wodę na oknach umieszczonego pod parapetem zwrócili uwagę sami uczniowie. Z początku byli przekonani, że w środku znajdują się myszy. Ku ich zdziwieniu, gdy zajrzeli do środka zobaczyli kilka młodych osobników, ale nie myszy tylko nietoperzy.

Gdy na miejscu pojawili się strażnicy z Referatu Ekologicznego od razu przystąpili do działania. Delikatnie wyciągnęli pojemnik ze ściany i w środku mundurowi zobaczyli siedem malutkich nietoperzy. Jak to określili maluchy były ciche, wtulone w siebie i zupełnie bezbronne. Funkcjonariusze ostrożnie wyjęli maluchy i umieścili w kontenerku do przewozu zwierząt. Następnie przewieźli całą gromadkę do kliniki weterynaryjnej „Zwierzyniec” przy ul. Kartuskiej, gdzie pozostały pod obserwacją i opieką specjalistów.

Zdjęcie przedstawia zbliżenie na wnętrze metalowej skrzynki trzymanej w rękach osoby w rękawicach. W środku znajduje się kilka małych nietoperzy skupionych razem. Wnętrze skrzynki jest zabrudzone i wygląda na miejsce, które zwierzęta wybrały jako schronienie.

Jak podkreślają strażnicy, którzy brali udział w interwencji, miejsce, w którym przebywały zwierzęta, mogło stanowić dla nich poważne zagrożenie. Korytka pod parapetami w starym budownictwie podczas opadów szybko wypełniają się wodą, co w przypadku młodych nietoperzy grozi wychłodzeniem lub utonięciem. Brak stabilnych warunków i ochrona przed drapieżnikami dodatkowo zwiększają ryzyko.

Opisana powyżej sytuacja zakończyła się szczęśliwie dzięki czujności uczniów i szybkiej reakcji po otrzymaniu zgłoszenia. To kolejny przykład, że pozornie niegroźne dźwięki czy drobne nieprawidłowości mogą wymagać realnej interwencji i uratować życie na przykład zwierząt.

Warto także wspomnieć, że:

Wszystkie gatunki nietoperzy występujące w Polsce objęte są ścisłą ochroną prawną. Choć wciąż budzą niepotrzebny strach, w rzeczywistości są zupełnie niegroźne dla ludzi i pełnią bardzo ważną rolę w ekosystemie. Jedna kolonia nietoperzy potrafi w ciągu jednej nocy zjeść tysiące owadów, w tym komary, co czyni je naturalnym sprzymierzeńcem człowieka.

Nietoperze często wybierają do życia stare budynki, szczeliny w murach, przestrzenie pod parapetami czy inne trudno dostępne miejsca. Zapewniają im one ciepło, osłonę przed drapieżnikami i względny spokój. Niestety niektóre elementy zabudowy, takie jak korytka wodę czy wąskie wnęki, mogą stanowić poważne zagrożenie, zwłaszcza dla młodych osobników, które dopiero uczą się poruszać i latać.

Szczególnie w okresie zimowym nietoperze wymagają spokoju. Zapadają wtedy w hibernację, czyli sen zimowy, podczas którego ich organizm znacząco spowalnia. Temperatura ciała spada, oddech i praca serca ulegają ograniczeniu, a zużycie energii jest minimalne. Dzięki temu mogą przetrwać czas, gdy owadów jest niewiele lub nie ma ich wcale.

Wybudzanie nietoperzy z hibernacji jest dla nich bardzo niebezpieczne. Każde przebudzenie oznacza gwałtowne zużycie zapasów energetycznych, które są im potrzebne aż do wiosny. Osłabione zwierzęta stają się podatne na urazy i często nie są w stanie przeżyć do momentu, gdy znów będą mogły zdobywać pożywienie.

Dlatego w przypadku zauważenia nietoperzy w budynku nie należy ich płoszyć, dotykać ani próbować usuwać samodzielnie. Najrozsądniejszym i bezpiecznym rozwiązaniem jest zgłoszenie takiej sytuacji odpowiednim służbom lub organizacjom zajmującym się ochroną dzikich zwierząt.