
Poniedziałek, 31 marca. Kwadrans po godzinie 16 pod numer 986 zadzwonił mężczyzna i powiedział, że na małej łączce przy ul. Barniewickiej siedzi prawdopodobnie ranny lub chory łabędź. Według zgłaszającego przebywał tam od kilku godzin. Dyżurny zlecił realizację interwencji patrolowi strażniczek z Referatu Ekologicznego.
Gdy funkcjonariuszki dojechały na miejsce, od razu go zobaczyły. Ptak siedział na otwartym, podmokłym polu i nie wykazywał żadnych chęci do lotu. Od kilku osób, które były w pobliżu mundurowe dowiedziały się, że okoliczni mieszkańcy okazali mu dużo troski. Przynieśli mu wodę i jedzenie, jednak ptak nadal nie próbował się przemieszczać. Strażniczki obejrzały zwierzę, ale nie stwierdziły, aby ptak był ranny. Nie wykazywał też żadnych objawów chorobowych. Prawdopodobnie utknął w tym miejscu ze względu na brak odpowiednich warunków do startu, a pokonanie na łapach wysokiego nasypu przekraczało jego możliwości – mówi jedna z interweniujących funkcjonariuszek.

Strażniczki podjęły decyzję o odłowieniu zwierzęcia. Ostrożnie pochwyciły łabędzia i umieściły go w klatce w radiowozie. Następnie przetransportowały go na zbiornik wodny po drugiej stronie nasypu kolejowego, gdzie znajdował się jego partner. Po delikatnym wypuszczeniu ptak natychmiast poczuł się pewniej i dołączył do swojego towarzysza.