
Piątek 1 maja. Była godzina 8:20, gdy pod numer 986 zadzwonił mężczyzna i przekazał dyżurnemu, że do studzienki w pobliżu Żurawia na ul. Bosmańskiej wpadła mała kaczka. Niestety sam nie był w stanie podjąć akcji ratunkowej. Na miejsce pojechał patrol z Referatu Ekologicznego. W podanej lokalizacji funkcjonariusze zauważyli kaczą rodzinę, która nerwowo chodziła po jezdni w pobliżu studzienki. Z jej wnętrza słychać było żałosne popiskiwanie.

Próby otwarcia włazu przez mundurowych zakończyły się niepowodzeniem. Bez specjalistycznego klucza jej otwarcie było niemożliwe. Za pośrednictwem Stanowiska Kierowania strażnicy poprosili o wsparcie służb, które zawiadują infrastrukturą wodną, między innymi studzienkami. Z pomocą do funkcjonariuszy przyjechał pracownik z Wydziału Inżynierii Ruchu Drogowego, który otworzył pokrywę. Jednak malucha już nie było. Prawdopodobnie kierując się instynktem, samodzielnie ruszył rurą w kierunku rzeki.
W tej sytuacji strażnicy mogli jedynie asekurować pozostałych członków kaczej rodziny w drodze do Motławy, gdzie odpłynęły w sobie tylko znanym kierunku. Pod koniec kwietnia strażnicy z Referatu Ekologicznego uczestniczyli w podobnej akcji ratunkowej na ul. Porębskiego.





