
Środa, 18 marca, rano. Kwadrans po godzinie 8 strażnicy dzielnicowi z Referatu IV dostali zgłoszenie, że z jednej z posesji przy ul. Azaliowej ktoś wylewa bliżej nieokreśloną ciecz. Według zgłaszającego płyn trafiał na sąsiadujący z nieruchomością plac zabaw. Gdy funkcjonariusze dotarli na miejsce, szybko ustalili, o którą posesję chodzi — choć znajdowała się już przy sąsiedniej ulicy, Kalinowej. Z pod ogrodzenia wystawał gumowy wąż, częściowo wkopany w ziemię. Na nagraniu wideo, które otrzymali mundurowi, było widać, że wypływa z niego ciecz spływająca na miejską działkę i pobliski plac zabaw.
Strażnicy wykonali dokumentację zdjęciową i zapukali do drzwi, żeby wyjaśnić sprawę z właścicielem nieruchomości. Na miejscu zastali członka rodziny, który potwierdził, że instalacja należy do nich. Następnie skontaktowali się telefonicznie z właścicielką posesji przyznała, że w ten sposób wypompowują wodę ze studzienek drenażowych. Strażnicy poprosili o spotkanie i w jego trakcie wyjaśnili, że takie działanie jest wykroczeniem, ponieważ nie można odprowadzać wód opadowych poza własny teren. Kobieta została ukarana mandatem, a dodatkowo funkcjonariusze nakazali usunięcie węża.
Jak podkreślają strażnicy, którzy prowadzili tą interwencję takie działanie może powodować realne problemy. Woda trafiająca na teren publiczny albo cudzą działkę może prowadzić do podtopień, rozmiękczenia gruntu czy uszkodzeń infrastruktury. Nie ma też pewności, co dokładnie jest odprowadzane, nawet jeśli to woda opadowa, może zawierać zanieczyszczenia z posesji. Dlatego przepisy jasno wskazują, że właściciel powinien zagospodarować ją na swoim terenie, a nie przerzucać problem dalej.





