Z Mieszkańcami i dla Mieszkańców
Winieta 1
Winieta 1
Nie milcz, nie warto!
Autor: Wojciech Siółkowski
Jesteś ofiarą przemocy? Nie ukrywaj tego. Proś o pomoc, choćby w taki sposób jak uczyniła to pewna gdańszczanka. Kobieta na ulicy podeszła do strażniczki i opowiedziała o swoim dramacie. Funkcjonariuszka udzieliła jej wsparcia. Wiele wskazuje na to, że po latach znoszenia cierpień i upokorzeń, w życiu starszej pani wreszcie zagości spokój.
radiowóz ilustracyjne3 1200px

Było letnie popołudnie. Strażniczka z Referatu IV właśnie skończyła pracę. Wracała do domu. W pewnej chwili na ulicy podeszła do niej starsza kobieta. Była zakrwawiona i wystraszona. Miała rozbity nos oraz zasinienia na twarzy. Skarżyła się na bóle ręki i brzucha. Powiedziała, że w domu pobił ją mąż.

Funkcjonariuszka zaproponowała, że zawiezie poszkodowaną do lekarza. Starsza pani bez wahania wsiadła do samochodu strażniczki.

W aucie zmyłam krew z jej twarzy. Zaczęłyśmy rozmawiać. Kobieta powiedziała, że ma już dość, bo nie pierwszy raz pada ofiarą przemocy ze strony męża. Była rozgoryczona, że nie może liczyć na pomoc nikogo z rodziny. Żaliła się, że nikt nie chce jej wierzyć – mówi mł. str. Milena Cichorz.

W przychodni pobitą kobietę zbadał lekarz. Zrobił jej obdukcję, założył opatrunki.

Gdy trwało badanie, dodzwoniłam się do córki starszej pani. Faktycznie nie chciała uwierzyć, że doszło do opisywanej przeze mnie sytuacji. Poinformowałam ją, że jej mama jest zdecydowana, by tym razem złożyć zawiadomienie o popełnionym przestępstwie – dodaje Milena Cichorz.

W drodze na policję kobieta opowiedziała strażniczce swoją historię. Skarżyła się, że przez pół wieku małżeństwa mąż wiele razy podnosił na nią rękę. Ona jednak nigdy nie miała odwagi, by powiadomić o tym odpowiednie służby.

W komisariacie policjant zapewnił poszkodowaną, że teraz jest już bezpieczna i że może liczyć na fachową pomoc. Strażniczka tymczasem kolejny raz skontaktowała się z córką pobitej kobiety, by ta miała świadomość, że jej mama właśnie składa zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.

Starsza pani ze łzami w oczach dziękowała strażniczce za opiekę i wsparcie. A przede wszystkim za to, że jej uwierzyła…

Kilka dni później kobieta przyszła do siedziby referatu dzielnicowego straży. Powiedziała, że mąż przyznał się do pobicia. Z ulgą podkreślała, że jej wieloletni koszmar nareszcie się skończył.