
Na miejscu zastali mężczyznę leżącego w pozycji embrionalnej na otwartym balkonie mieszkania. To był widok, który trudno zapomnieć. Leżał wśród nieczystości, pokrywały go muchy. Był wyraźnie wycieńczony, trząsł się, ciężko oddychał i nie był w stanie samodzielnie się poruszać. Mimo dramatycznego stanu pozostawał przytomny i nawiązywał kontakt.
Nie było czasu do stracenia.
Strażnicy natychmiast wezwali pomoc medyczną. Do przyjazdu ratowników nie odstępowali mężczyzny ani na krok. Podali mu wodę, przenieśli go w zacienione miejsce i przez cały czas monitorowali jego stan zdrowia, starając się zapewnić mu choć odrobinę komfortu i poczucia bezpieczeństwa.

Jako pierwszy na miejsce dotarł ratownik medyczny na motocyklu. Po przeprowadzeniu badania natychmiast podjął decyzję o zadysponowaniu ambulansu. Stan mężczyzny z każdą chwilą budził coraz większy niepokój. Ostatecznie został pilnie przewieziony do szpitala, gdzie udzielono mu specjalistycznej pomocy.
Ta interwencja przypomina, że czasem za ścianą sąsiedniego mieszkania rozgrywa się ludzki dramat, którego nikt nie dostrzega. Dziękujemy osobie zgłaszającej za czujność i reakcję. To właśnie dzięki takiej postawie potrzebna pomoc dotarła na czas. Nie bądźmy obojętni na los drugiego człowieka. Czasem jeden telefon może stać się dla kogoś szansą na życie.





