
We wtorek, 28 lipca kwadrans po godzinie 8 strażnicy miejscy zostali skierowani na ulicę Władysława IV w Nowym Porcie. Na miejscu czekała załoga pogotowia ratunkowego z mężczyzną, który nie wymagał hospitalizacji, ale było jasne, że nie poradzi sobie bez pomocy. Miał trudności z mówieniem, dlatego początkowo podejrzewano, że może znajdować się pod wpływem alkoholu. Aby rozwiać wszelkie wątpliwości, funkcjonariusze przewieźli go do Pogotowia Socjalnego. Badanie alkomatem wykazało, że mężczyzna jest całkowicie trzeźwy. Powiedział jedynie, że chciałby trafić do miejsca, w którym będzie bezpieczny i otrzyma niezbędną pomoc.
Strażnicy ustalili jego dane i skontaktowali się z pracownikami Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie. Okazało się, że mężczyzna nie figuruje w ich bazie. Zapadła więc decyzja o przewiezieniu go do placówki przy ulicy Piekarniczej, gdzie został ponownie zbadany przez ratowników ze Stowarzyszenia na Rzecz Ratownictwa „Adiutare”. Załoga karetki opatrzyła rany na nogach mężczyzny, a ze względu na stan skóry otrzymał odzież ochronną.
Kolejne ustalenia przyniosły przełom. Dzięki sprawdzeniu ostatniego miejsca zameldowania okazało się, że mężczyzna pochodzi z Elbląga. Po kontakcie z tamtejszymi służbami wyszło na jaw, że jest tam dobrze znany i udało się dla niego szybko znaleźć miejsce w ośrodku dla osób w kryzysie bezdomności.
Ponieważ jego stan nie pozwalał na samodzielną podróż, zapadła decyzja o przewiezieniu go ambulansem do Elbląga. Około godziny 12.45 wyruszył w drogę do miejsca, w którym czekały na niego opieka i schronienie.
Z tej historii płynie ważny morał dla nas wszystkich. Mianowicie nie każda osoba sprawiająca wrażenie nietrzeźwej jest pod wpływem alkoholu. Czasem za zmęczeniem, trudnościami z mówieniem czy zaniedbanym wyglądem kryje się choroba, bezdomność i zwykła ludzka bezradność. W takich sytuacjach najważniejsze jest nie odwracać wzroku. Dzięki zaangażowaniu ratowników medycznych, pracowników MOPR, Stowarzyszenia „Adiutare” i naszych funkcjonariuszy jeden człowiek otrzymał coś więcej niż doraźną pomoc, dostał szansę na bezpieczny powrót do miejsca, w którym ktoś na niego czekał.
Na pierwszy rzut oka wszystko wskazywało na to, że to kolejna interwencja dotycząca osoby znajdującej się pod wpływem alkoholu. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna.





