
Poniedziałek, 2 marca. W godzinach popołudniowych jeden z patroli strażników z Referatów IV pełnił służbę w rejonie dzielnicy Osowa. Kilka minut po godzinie 18:30, gdy funkcjonariusze prowadzili czynności przy ul. Juraty, podjechał do nich samochód osobowy. Z pojazdu wysiadł wyraźnie zdenerwowany mężczyzna. Kierujący autem drżącym głosem powiedział, że wiezie swojego sześcioletniego syna, który uległ wypadkowi i doznał urazu głowy. Mężczyzna obawiał się, że mogło dojść nawet do wstrząśnienia mózgu. Strażnicy od razu podeszli do auta.
Na tylnym fotelu zobaczyli dziecko pod opieką matki. Chłopiec był zamroczony, zdezorientowany i wymiotował. Rodzice wyjaśnili strażnikom, że czekali na karetkę, jednak stan dziecka się pogarszał. Obawiając się o jego zdrowie, zdecydowali się nie czekać na zespół ratunkowy tylko od razu jechać do szpitala. Gdy podczas jazdy zobaczyli radiowóz straży miejskiej, zdecydowali się poprosić o pomoc w szybszym dotarciu do placówki medycznej.
Mundurowi o zaistniałej sytuacji natychmiast poinformowali dyżurnego Stanowiska Kierowania, przekazując szczegóły zdarzenia i stan dziecka. Po uzyskaniu zgody patrol rozpoczął eskortę z użyciem sygnałów świetlnych i dźwiękowych.
Jak relacjonują strażnicy, którzy konwojowali rodzinę do szpitala, przejazd przebiegł sprawnie i bezpiecznie. Funkcjonariusze umożliwili rodzicom szybkie pokonanie najbardziej zatłoczonych odcinków trasy, a 6-latek wraz z rodzicami dotarł bezpiecznie na Szpitalny Oddział Ratunkowego podmiotu medycznego przy ul. Nowe Ogrody. Gdy rodzice oddawali syna w ręce lekarzy, ich spojrzenia pełne ulgi i wdzięczności powiedziały więcej niż słowa.





