
Piątek, 24 lipca. O godzinie 9:35 pod numer 986 wpłynęło zgłoszenie „Kot uwięziony od kilku dni w kontenerze na elektroodpady przy ul. Rybitwy”. Brzmiało ono na tyle poważnie, że strażnicy Referatu Ekologicznego natychmiast pojechali sprawdzić sytuację.
Na miejscu funkcjonariusze dokładnie skontrolowali wskazany kontener. Z jego wnętrza rzeczywiście dochodziło charakterystyczne miauczenie, które mogło sugerować, że w środku znajduje się uwięzione zwierzę. Po dokładnym przeszukaniu okazało się jednak, że tajemniczy dźwięk nie pochodził od kota. W kontenerze znajdowała się mechaniczna zabawka, która wiernie naśladowała kocie odgłosy. To właśnie ona była źródłem niepokojącego „miau”
W tym przypadku „koci lokator” okazał się mechaniczną zabawką, ale każde takie zgłoszenie traktujemy poważnie. Nigdy nie wiadomo, czy za dobiegającym z nietypowego miejsca miauczeniem nie kryje się prawdziwy potrzebujący pomocy futrzak. Gdy istnieje podejrzenie, że zwierzę może potrzebować pomocy, każda taka informacja wymaga sprawdzenia. Lepiej przekonać się, że alarm był fałszywy, niż przeoczyć sytuację, w której od naszej reakcji może zależeć życie lub zdrowie zwierzęcia – podkreślają strażnicy Referatu Ekologicznego, którzy realizowali to zgłoszenie.





