Z Mieszkańcami i dla Mieszkańców

Winieta 1

Awaria auta na Alei Grunwaldzkiej

Autor: Andrzej Hinz
Poranny szczyt komunikacyjny i unieruchomiony samochód na jednym z najbardziej ruchliwych odcinków Gdańska mogły szybko doprowadzić do poważnych utrudnień. Na szczęście strażnicy miejscy zauważyli sytuację i pomogli kierującej bezpiecznie usunąć pojazd z jezdni.
Na zdjęciu widoczna jest miejska ulica w centrum miasta. Na pierwszym planie znajdują się dwie osoby w granatowych mundurach z napisem „STRAŻ MIEJSKA”, które pchają srebrny samochód osobowy stojący na jezdni. Pojazd znajduje się w pobliżu przejścia dla pieszych i skrzyżowania z sygnalizacją świetlną. Światło dla pojazdów jest zielone.
Samochód ma zasłonięte ciemnym materiałem boczne okno po lewej stronie oraz widoczne uszkodzenia i otarcia lakieru na tylnym lewym błotniku. Funkcjonariusze pchają auto od tyłu, prawdopodobnie usuwając je z pasa ruchu.
W tle widać zabudowę miejską z kilkupiętrowymi kamienicami oraz lokal gastronomiczny z ogródkiem. Na elewacji budynku widoczne są flagi, w tym flaga Polski i Unii Europejskiej. Po lewej stronie zdjęcia znajduje się rowerzysta przejeżdżający przez skrzyżowanie. Wzdłuż chodnika ustawiono słupki zabezpieczające oraz znaki drogowe, w tym znak przejścia dla pieszych i znak drogi z pierwszeństwem przejazdu.
Zdjęcie wykonano w ciągu dnia przy dobrej widoczności. Cała scena przedstawia sytuację usuwania unieruchomionego pojazdu z ruchliwej ulicy przez straż miejską.

Czwartek, 9 lipca. Był kwadrans przed godziną 10. Patrol strażników z Referatu Ekologicznego wyjeżdżał z ul. Miszewskiego, gdy funkcjonariusze zobaczyli na Al. Grunwaldzkiej spory zator. Okazało się, że przyczyną jest auto, które stoi na środkowym pasie ruchu. Sytuacja była poważna, ponieważ co raz więcej aut się zatrzymywało, a niektórzy kierujący wykazywali już oznaki zniecierpliwienia.

Mundurowi zatrzymali radiowóz w miejscu, gdzie nie utrudniał ruchu i ruszyli z pomocą. W samochodzie, który uległ awarii siedziała zdenerwowana kobieta. Jak sama przyznała nie była wstanie samodzielnie przepchnąć auta, a mijający ją kierowcy nie zatrzymywali się, by pomóc.  Strażnicy po uzyskaniu zgody kierującej strażnicy przepchnęli samochód na pobliską ulicę Miszewskiego, gdzie został pozostawiony w miejscu niepowodującym zagrożenia ani utrudnień dla innych uczestników ruchu.

Niby drobna sprawa, ale takie działania to codzienność strażników miejskich, którzy oprócz podejmowania interwencji związanych z porządkiem publicznym często pomagają również kierowcom w nieprzewidzianych sytuacjach na drodze.