Z Mieszkańcami i Dla Mieszkańców
Kanał RSS Twitter Kanał YouTube

Za mundurem kaczki sznuremKolejna kacza rodzina przekonała się, że życie w dużym mieście bywa uciążliwe. To fakt. Dla kogoś, kto musi wyciągać szyję, by ponad źdźbłami trawy dojrzeć co dzieje się wokół, nawet zwykła przechadzka po okolicy może okazać się niebezpieczną eskapadą. Jak przeprowadzić przez ruchliwą jezdnię liczne potomstwo, tak by nikomu nic się nie stało? Przed takim dylematem stanęła pewna kacza mama na gdańskich Siedlcach. Na szczęście w samą porę na miejscu pojawili się strażnicy miejscy. W asyście mundurowych stadko przemaszerowało bezpiecznie na drugą stronę ulicy, a potem do zbiornika wodnego.

Sobota, 17 czerwca. Było kilka minut po godzinie 12:00, gdy na alarmowy numer 986 zadzwoniła pewna kobieta. Powiedziała, że po ulicy Wyczółkowskiego spaceruje kaczka z pisklętami. Wyraziła obawę, że ptakom może stać się coś złego, jeśli nikt im nie pomoże. Do akcji ruszył patrol z Referatu Interwencyjnego.

Kacza rodzinka w towarzystwie grupki mieszkańców czekała na funkcjonariuszy. Mundurowi niezwłocznie przystąpili do działania. I już chwilę później ptaki maszerowały bezpiecznie w kierunku zbiornika wodnego. Strażnicy poprowadzili je przez park, chodnikiem wzdłuż ulicy Bema, potem przez przejście dla pieszych na ulicy Powstańców Warszawskich. Nietypowy pochód wzbudzał ogromne zainteresowanie przechodniów, zwłaszcza tych najmłodszych. Część dzieci postanowiła, że dotrzyma kaczej rodzinie towarzystwa.

Za mundurem kaczki sznuremPrzez jezdnię ulicy Powstańców Warszawskich kaczuszki przeszły przy zielonym świetle – podkreśla starszy inspektor Mariusz Choroszkiewicz. Konwój nie był łatwym przedsięwzięciem z uwagi na niesforne zachowanie jednego z podopiecznych. Nie bacząc na polecenia wydawane przez mundurowych oraz mamusię, mając za nic ludzkie i kacze nakazy, maluch podejmował kolejne próby oddalenia się w nieznanym kierunku – dodaje z uśmiechem. Mimo kilku drobnych incydentów, konieczności stosowania środków przymusu bezpośredniego nie było.

Kacza rodzina bezpiecznie dotarła do zbiornika wodnego przy ulicy Powstańców Warszawskich. Tam bez przesadnej czułości pożegnała strażników oraz dzieci, po czym odpłynęła w kierunku Nowych Ogrodów.



Czytaj także:
Poważny problem z powrotem do domu

Poprzedni artykułPomogliśmy bezdomnym czworonogom Następny artykułBarszcz Sosnowskiego? Trzeba na niego uważać!