Z Mieszkańcami i Dla Mieszkańców
Kanał RSS Twitter Kanał YouTube

Igranie z własnym zdrowiem i życiemZarzut samowolnego usunięcia znaku drogowego usłyszał 40-letni gdańszczanin, który zniszczył oznakowanie przystanku autobusowego. Mężczyzna sam nie wie, dlaczego to zrobił. Chuligański wyczyn dostrzegł operator miejskiego monitoringu i natychmiast poinformował o zdarzeniu policję. Wandal został zatrzymany kilka minut po zdarzeniu.

Poniedziałek, 9 stycznia. Targ Węglowy. O godzinie 22:12 jedna z kamer monitoringu pokazała dwóch mężczyzn, wychodzących z lokalu. Już na pierwszy rzut oka widać było, że obaj panowie pili alkohol. W pewnym momencie jeden z nich podszedł do stojącego nieopodal znaku D-15 (przystanek autobusowy) i zaczął go szarpać. Słupek przez chwilę stawiał opór, ale w końcu skapitulował. Wyrwany znak mężczyzna niósł przez chwilę na ramieniu, a w końcu cisnął go na chodnik.

W tym momencie operator monitoringu informował już o zdarzeniu oficera dyżurnego policji. Trzy minuty później wandal był w drodze na komisariat.

Jak poinformowała rzeczniczka Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku młodszy aspirant Lucyna Rekowska, 40-latek usłyszał zarzut samowolnego usunięcia znaku drogowego. Przyznał się do winy. Motywów swego czynu gdańszczanin podać nie umiał. Twierdził, że wcześniej pił alkohol. Trwają policyjne czynności w tej sprawie.

Warto przypomnieć, że chuligańskie wybryki bywają bardzo kosztowne, ponieważ właściciele lub zarządcy zniszczonych obiektów zazwyczaj żądają od sprawców zwrotu kosztów naprawy.

Poprzedni artykuł23 kontrole, 3 mandaty Następny artykułImponujący wynik aukcji na rzecz WOŚP