Z Mieszkańcami i Dla Mieszkańców
Kanał RSS Twitter Kanał YouTube

Spragniona i niewydojona. Właściciel o niej zapomniał?Historia trochę jak z piosenki. „Tam na polu stoi krowa. Cierpi, bo już pełna mleka. Biegnie do niej Maciejowa, drogą jedzie dyskoteka…” – śpiewał przed laty Andrzej Rosiewicz. Tym razem zabrakło niestety Maciejowej. Była jednak krowa w potrzebie oraz dyskoteka, bo do krasuli z pomocą popędzili strażnicy.

Niedziela, 22 maja. Około godziny 20:00 ktoś zadzwonił na alarmowy numer 986 i poinformował, że na łące w Kokoszkach stoi „wychudzona, wyjąca krowa”. Na miejsce natychmiast ruszył patrol z Referatu V.

Mundurowi stwierdzili na miejscu, że krasula nie wygląda na zaniedbaną. Ale jak wynikało z rozmów z okolicznymi mieszkańcami, na pastwisku miała stać bez dozoru już drugi dzień. Funkcjonariusze ustalili kto jest właścicielem zwierzęcia. Z mężczyzną nie udało im się jednak porozmawiać. Nikt z sąsiedztwa nie widział go od kilku dni i nie miał z nim kontaktu.

Dzięki wsparciu trójki młodych ludzi udało się krowę napoić. Krasula musiała być bardzo spragniona, bo woda z wiadra zniknęła w okamgnieniu. Pewna kobieta zadeklarowała natomiast, że odprowadzi zwierzę do obory. Strażnicy udzielili jej asysty.

Za pośrednictwem Stanowiska Kierowania Prewencją mundurowi skontaktowali się z przedstawicielami OTOZ Animals. Opowiedzieli im o zdarzeniu i zasugerowali, że kondycję krowy być może powinien ocenić lekarz weterynarii. Nieco później na miejscu pojawił się pracownik towarzystwa, który wydoił krasulę. W poniedziałek rano krowę zbadał lekarz weterynarii. Podał jej leki przeciwzapalne – poinformował nas Paweł Gebert z OTOZ Animals. Dodał, że sytuacja zwierzęcia będzie monitorowana.

Temu, czy krowie na co dzień nie dzieje się krzywda, będzie się też przyglądał strażnik dzielnicowy.

Poprzedni artykułPszczoły na osiedlu Następny artykułOdpoczywaj, rób zdjęcia – nagrody czekają!