Z Mieszkańcami i Dla Mieszkańców
Kanał RSS Twitter Kanał YouTube

Kawałek folii jedynym schronieniemZimne, deszczowe i wietrzne były ostatnie dni w Gdańsku. Mimo takiej pogody, na Oruni dwie bezdomne osoby mieszkały w szałasie. Nietrudno przewidzieć czym mogłoby skutkować ich bytowanie w tych warunkach, gdyby nagle ścisnął mróz. Interwencja strażników miejskich sprawiła, że namiot zniknął. Jego lokatorzy zapewnili, że mają się gdzie podziać. Żadnej pomocy przyjąć nie chcieli.

Wtorek, 1 grudnia. Około godziny 7:20 funkcjonariusze z Referatu VI pojechali na ulicę Raduńską, by wziąć udział w wizji lokalnej. Sprawa dotyczyła dwójki bezdomnych. Ludzie ci mieli koczować w szałasie, który sami postawili sobie na niezabudowanej, gminnej działce. Strażnikom towarzyszyli pracownicy Działu do spraw Osób Bezdomnych Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie oraz Biura Obsługi Mieszkańców nr 4.

Funkcjonariusze zastali w namiocie kobietę i mężczyznę. Nakazali dzikim lokatorom, by natychmiast opuścili to miejsce. W tym momencie pracownicy MOPR zaoferowali profesjonalną pomoc, jednak bezdomni stanowczo odmówili jej przyjęcia (jak się okazało, nie pierwszy raz). Nie skorzystali również z propozycji przewiezienia ich do noclegowni. Zadeklarowali, że mogą liczyć na dach nad głową u siostry bezdomnego mężczyzny. Chwilę potem oddalili się. Wtedy pracownicy BOM rozpoczęli porządkowanie terenu.

Kilka godzin później strażnicy jeszcze raz skontrolowali miejsce, w którym stał szałas. Nie było po nim już śladu.

Przypominamy, że informacje o osobach bez dachu nad głową, które mogłyby potrzebować pomocy, należy przekazywać straży miejskiej na alarmowy numer 986.

Na jaką pomoc mogą liczyć osoby bezdomne na terenie Gdańska? (WIĘCEJ INFORMACJI)

Poprzedni artykułPrzymorze Wielkie: Prezydent rozmawiał z mieszkańcami Następny artykułSprawdziliśmy oznakowanie posesji