Z Mieszkańcami i Dla Mieszkańców
Kanał RSS Twitter Kanał YouTube

Interwencja w przychodniAgresywny mężczyzna w poradni na Żabiance. Bezpieczeństwo innych pacjentów oraz personelu placówki było zagrożone. Na pomoc wezwano strażników. Mundurowi musieli sięgnąć po kajdanki. Sytuację udało się szybko opanować, nikomu nic się nie stało. Mężczyzna trafił do szpitala.

Był piątek, 16 października. Kilkanaście minut przed południem funkcjonariusze z Referatu IV dowiedzieli się, że w zakładzie opieki zdrowotnej na Żabiance awanturuje się jakiś mężczyzna. Na miejsce natychmiast wysłano patrol.

W korytarzu placówki funkcjonariusze ujrzeli leżącego na podłodze człowieka. Przytrzymywały go osoby trzecie. Mężczyzna ów szarpał się, krzyczał i próbował uderzać każdego, kto był w zasięgu jego rąk. Mógł zrobić krzywdę komuś lub sobie samemu. Wezwania i prośby, by się uspokoił, nie skutkowały. Żadnego wrażenia nie zrobiło na nim ostrzeżenie o możliwości użycia środków przymusu bezpośredniego. W tej sytuacji, w trosce o bezpieczeństwo zgromadzonych w poradni osób, strażnicy nałożyli mężczyźnie kajdanki. Wezwano też karetkę pogotowia.

Jak się okazało, mężczyzna ma problemy z psychiką. Do przychodni na badania przywiozła go matka. Kobieta nie była jednak w stanie zapanować nad synem. Mężczyzna najpierw uciekł z przychodni, został jednak do niej przyprowadzony przez patrol policji. Nieco później rzucił się na swoją matkę z pięściami. Atakował też inne osoby, które były w poradni.

Z kajdankami na rękach mężczyzna wyraźnie się uspokoił. Gdy na miejsce dotarło pogotowie, został przebadany i zabrany do karetki. Potem w asyście dwóch patroli straży miejskiej przewieziono go do specjalistycznego szpitala.

Poprzedni artykułBez legalizacji nie ma ważenia Następny artykułNieproszeni goście u drzwi