Z Mieszkańcami i Dla Mieszkańców
Kanał RSS Twitter Kanał YouTube

Kosztowna przejażdżka Traktem KrólewskimKara w wysokości pięciuset złotych dla kierowcy, który złamał zakazu ruchu i przejechał autem ulicą Długą, przeciskając się między zdumionymi przechodniami. Intruza dostrzegł na deptaku patrol straży miejskiej. Funkcjonariusze pomogli kierowcy opuścić Trakt Królewski, a potem wręczyli mu mandat. Kulisy kosztownej przejażdżki zarejestrowały kamery miejskiego monitoringu.

Niedziela, 16 sierpnia, ostatni dzień Jarmarku świętego Dominika. O godzinie 20:40 na ulicy Długiej i na Długim Targu było wciąż tłoczno. W pewnym momencie wśród przechodniów zapanowało poruszenie. Okazało się bowiem, że Traktem Królewskim, od lat niedostępnym dla ruchu kołowego, jedzie samochód! Zaniepokoiło to wiele osób, mimo że pojazd poruszał się powoli.

Auto dostrzegł chwilę później pieszy patrol straży miejskiej. Funkcjonariusze zgłosili ten fakt Stanowisku Kierowania Prewencją i ruszyli w kierunku intruza. Musieli zachować ostrożność, ponieważ nie wiedzieli kto siedzi za kierownicą i jaka może być jego reakcja na widok mundurowych.

Gdy samochód zatrzymał się na wysokości Ratusza Głównego Miasta, strażnicy podeszli do kierowcy. Ten nie umiał jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czemu jedzie deptakiem, na którym obowiązuje zakaz ruchu pojazdów. Tłumaczył, że zmierza do swej dziewczyny, która ma na jarmarku stoisko i najwyraźniej pomylił ulice.

Strażnicy polecili mężczyźnie, by natychmiast opuścił Trakt Królewski. Pomogli mu bezpiecznie zjechać w jedną z bocznych uliczek. Kierowca został wylegitymowany. Niespełna 30-letni mieszkaniec powiatu lęborskiego próbował bagatelizować popełnione przez siebie wykroczenie. Był arogancki i opryskliwy. Upierał się, że mandat w wysokości pięciuset złotych to zbyt sroga kara. Sugerował, że wystarczy mu pouczenie – opowiada starszy strażnik Maja Gmińska z Referatu Dzielnicowego I.

Mundurowi byli jednak nieustępliwi. Samochód jadący Traktem Królewskim, na którym na co dzień nie spotyka się aut, to duże zaskoczenie, ale i zagrożenie dla pieszych! I nawet osobie spoza Gdańska nietrudno się zorientować, że w tym miejscu jezdni nie ma. Dlatego też o darowaniu kary nie mogło być mowy. Po dłuższej dyskusji ze strażnikami kierowca ostatecznie mandat przyjął.



Poprzedni artykułSaszetka oraz teczka wróciły do właścicieli Następny artykułPułapka pośrodku trawnika