Z Mieszkańcami i Dla Mieszkańców
Kanał RSS Twitter Kanał YouTube

Miał kłopoty, kompletnie się zagubił…Trzy dni i trzy noce spędził w aucie. Mimo upału, mieszkaniec centralnej Polski koczował w samochodzie i nawet na chwilę nie trzeźwiał. Powód? Rodzinne nieporozumienia. Strażnicy miejscy zajęli się mężczyzną, który był w fatalnym stanie. Ostatecznie trafił do szpitala. Jaki los mógł go spotkać, gdyby nie pomoc, która na szczęście nadeszła w porę…?

We wtorek 4 sierpnia funkcjonariusze z Referatu II dostali informację, że w aucie zaparkowanym przy jednej z uliczek w Śródmieściu Gdańska od kilku dni mieszka jakiś pan. Mundurowi poszli we wskazane miejsce, informacja okazała się prawdziwa. Strażnicy dostrzegli mężczyznę, który zajmował w pojeździe miejsce pasażera. Nie dało się z nim porozmawiać, czuć było od niego alkohol. Dopiero po pewnym czasie wybełkotał jak się nazywa, ale nie był już w stanie odpowiedzieć na pytanie kiedy się urodził. Obok leżała pusta butelka po wódce.

W pewnym momencie do funkcjonariuszy podszedł świadek, który powiedział, że ów nietrzeźwy koczuje w aucie od trzech, czterech dni i przez cały ten czas nie trzeźwieje. Impulsem do takiego zachowania miała być kłótnia z żoną. Rozmówca oznajmił, że przechowuje kluczyki od pojazdu. Niewykluczone było bowiem, że nietrzeźwy zechce usiąść za kierownicą. Zdaniem świadka, z uwagi na stan mężczyzny, obsługa okolicznych sklepów miała już odmawiać mu sprzedaży alkoholu.

Biorąc pod uwagę stan mężczyzny oraz upalną aurę, strażnicy wezwali pogotowie. Ratownik medyczny, który dotarł na miejsce na motocyklu, nie miał wątpliwości, że w tej sytuacji pomóc może tylko szpital. Kilkanaście minut później pojawiła się karetka transportowa.

Funkcjonariusze tymczasem zamknęli i zabezpieczyli auto. O przebiegu całego zdarzenia powiadomili Stanowisko Kierowania Prewencją. SKP zdecydowało, że patrole straży miejskiej będą regularnie sprawdzały, czy z pojazdem nie dzieje się nic złego. Samochód miały nadzorować również patrole policji.

Poprzedni artykułWąż zza oceanu pełzał w Brzeźnie Następny artykułKara za graffiti