Z Mieszkańcami i Dla Mieszkańców
Kanał RSS Twitter Kanał YouTube

Bójka na skrzyżowaniu, agresywny kierowca ujętyCentrum Gdańska, wieczór. Przed skrzyżowaniem zatrzymuje się auto, za nim następne. Z drugiego pojazdu wysiada kierowca, podbiega do pierwszego i przez otwarty szyberdach uderza jego kierowcę. Głośno przy tym krzyczy… Świadkami takiej sceny byli strażnicy miejscy. Funkcjonariusze natychmiast wkroczyli do akcji!

Do zdarzenia doszło w środę 29 lipca około godziny 19:30. Radiowóz mundurowych z Referatu II zatrzymał się na czerwonym świetle przed skrzyżowaniem Podwala Grodzkiego z ulicą Rajską. Nagle strażnicy zauważyli, że ze stojącego przed nimi volkswagena wysiadł kierowca. Mężczyzna podbiegł do poprzedzającego go opla i przez otwarty szyberdach zaczął uderzać rękami jego kierowcę. Bardzo głośno przy tym krzyczał.

Sygnały świetlne na radiowozie straży w okamgnieniu rozbłysły niebieskim światłem. Mundurowi wybiegli, by powstrzymać napastnika. Obaj kierowcy dostali polecenie natychmiastowego opuszczenia pasa jezdni, co niezwłocznie uczynili. Awanturujący się mężczyzna nieco się uspokoił i próbował wytłumaczyć swoje naganne zachowanie. Wyjaśniał, że kilkaset metrów wcześniej, podczas wykonywania manewru, opel zajechał mu drogę.

Kierowca opla potwierdził, że faktycznie tak było. Dodał też, że podczas konfrontacji na skrzyżowaniu jego adwersarz dwa razy uderzył go w głowę, opluł mu samochód i wulgarnie się do niego odzywał.

Strażnicy chcieli wylegitymować awanturnika. Ten stwierdził jednak, że nie ma przy sobie dokumentów i że bardzo chciałby uniknąć wzywania policji. Przyznał, że nie ma uprawnień do kierowania pojazdami, bo stracił je za punkty karne. Ponadto jego volkswagen nie miał ważnych badań technicznych.

W zaistniałej sytuacji, interwencja policji była absolutnie niezbędna i nieunikniona. Kilka minut później na miejsce przyjechał patrol. Wtedy kierowca volkswagena przypomniał sobie, że ma dowód osobisty. Okazało się, że sprawcą awantury był 36-letni mieszkaniec Gdańska. Policjanci zdecydowali, że zabiorą go na Komisariat Policji II na przesłuchanie. W charakterze świadków przesłuchani zostali także strażnicy miejscy.

Poszkodowany kierowca opla stwierdził tymczasem, że nie jest zainteresowany składaniem zawiadomienia o pobiciu, a jego pojazd w żaden sposób nie został uszkodzony. Volkswagenem zaopiekował się ojciec 36-latka, który również pojawił się na miejscu zdarzenia.

Poprzedni artykułNocny pościg za posiadaczem dwóch torebek Następny artykułRanny ptak na Westerplatte