Z Mieszkańcami i Dla Mieszkańców
Kanał RSS Twitter Kanał YouTube

Kłopotliwy młodzieniec i torba pełna niespodzianekMłody mężczyzna spał na ławce na dworcu PKS.  Był nietrzeźwy. W obawie o los 20-latka strażnicy skontaktowali się z jego matką. Ta przyjechała na miejsce, ale stwierdziła, że niewiele jest w stanie pomóc, bo… w towarzystwie swego syna nie czuje się bezpiecznie! Mężczyzna był agresywny. Jak się później okazało, w torbie miał liczne przedmioty, które mogły pochodzić z kradzieży w pojazdach ZKM.

W sobotnie popołudnie 23 maja strażnicy miejscy z Referatu II patrolowali rejon dworca PKS. Na przystanku dla wysiadających dostrzegli śpiącego na ławce mężczyznę. Obok stała czarna, sportowa torba. Przywrócenie młodzieńca do stanu przytomności nie było łatwym zadaniem. Miał on ogromne problemy z koncentracją, bełkotał i czuć było od niego alkohol. W końcu jednak 20-latek był w stanie podać numer telefonu do swojej matki. Strażnicy skontaktowali się z nią i poprosili, by zaopiekowała się swoim synem.

Kobieta dotarła na miejsce w ciągu kilkunastu minut. Już na wstępie rozmowy z funkcjonariuszami przyznała, że boi się swego syna i nie czuje się z nim w domu bezpiecznie, bo mężczyzna jest wobec niej bardzo agresywny. W tej sytuacji 20-latek został odwieziony do Pogotowia Socjalnego dla Osób Nietrzeźwych. Przeprowadzone tam badanie wykazało, że ma w wydychanym powietrzu 1,17 promila alkoholu. Mężczyzna rzeczywiście nieustannie ubliżał swojej matce i domagał się od niej leku, który rzekomo przyjmuje.

Lekarz z pogotowia socjalnego podejrzewając, że powodem dziwnego zachowania młodzieńca jest nie tylko alkohol, ale również medykamenty – odmówił przyjęcia go do placówki. 20-latka nie chciała też zabrać do szpitala karetka. Lekarz pogotowia stwierdził bowiem, że ani życie ani zdrowie mężczyzny nie są zagrożone.

W czasie gdy funkcjonariusze próbowali zapewnić 20-latkowi odpowiednią pomoc, sprawdzili także zawartość jego bagażu. Niemałe było ich zaskoczenie, gdy okazało się, że w torbie są między innymi: tablice informacyjne używane w pojazdach komunikacji miejskiej, 3 dowody rejestracyjne, 6 młotków bezpieczeństwa, 4 apteczki, pudełka na monety oraz książkowy informator dla kierujących pojazdami.

Z uwagi na to znalezisko strażnicy wezwali policję oraz pracownika nadzoru ruchu Zakładu Komunikacji Miejskiej. Ten od razu rozpoznał jeden z dowodów rejestracyjnych oraz elementy wyposażenia pojazdów ZKM. W jaki sposób przedmioty trafiły do torby 20-latka? Wyjaśni to policja…

Gdy wyszło na jaw, że mężczyzna może być zamieszany w kradzież, on sam nagle poczuł się źle i zasłabł. Trzeba było do niego znów wzywać karetkę. Młodzieniec w asyście policjantów trafił na Szpitalny Oddział Ratunkowy. Strażnicy natomiast musieli pojechać na komisariat. Zostali tam przesłuchani w charakterze świadków.

Poprzedni artykułNarkotyczny amok nad Motławą Następny artykułZaopiekowali się chorym