Z Mieszkańcami i Dla Mieszkańców
Kanał RSS Twitter Kanał YouTube

Drugie życie Franka

Nie widzi, nie słyszy, a kocha – tak mówią pracownicy Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt „Promyk” w Gdańsku Kokoszkach o Franku – psie znalezionym 17 stycznia przez strażników miejskich na polu w Matarni.

Ta historia poruszyła wiele serc, gdy media pokazały wycieńczonego i skrajnie zaniedbanego psa, leżącego na zaoranym gruncie. Na internetowych forach momentalnie pojawiły się tysiące komentarzy. Wiele osób dawało upust swym emocjom, często nie przebierając w słowach. Natomiast telefon w schronisku nie przestawał dzwonić. Ludzie z całego kraju, a nawet z zagranicy (m.in. z Niemiec) pytali o stan zdrowia zwierzaka oraz o możliwość adoptowania go.

Drugie życie FrankaKiedy przyjechaliśmy na pole i zobaczyliśmy Franka, nogi pod nami się ugięły. Konający pies leżał w glinie, nie mógł się poruszyć, nie reagował gdy do niego mówiliśmy. Poprosiliśmy mężczyznę, który nas wezwał i który – jak się okazało – mieszkał niedaleko, by przyniósł puszkę z mięsem. Nakarmiliśmy Franka. Chwilę później pies, z oporami, ale wstał – wspomina Mirosław Szymański z Referatu IV Straży Miejskiej w Gdańsku.

Franek trafił do nas w fatalnym stanie, był bardzo zapchlony. Badania wykazały, że ma dysplazję, zrośnięte kręgi, wadę serca, zaćmę, raka jąder. Jest to stary pies, według naszej oceny w wieku od 10 do 14 lat. Nawet po dość długim pobycie u nas i wdrożeniu leczenia, wciąż daleko mu do doskonałej kondycji – mówi Piotr Świniarski, kierownik Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt „Promyk” w Gdańsku.

Strażnicy nie przestali interesować się losem czworonoga, nawet gdy medialny szum wokół niego nieco ucichł. Dla Franka i jego towarzyszy ze schroniska funkcjonariusze z całej gdańskiej straży zorganizowali zbiórkę karmy oraz innych przydatnych w przytulisku przedmiotów.

Każdy przyniósł co mógł. W ciągu kilku dni w Referacie Profilaktyki udało się zebrać imponujący zestaw podarunków. Były puszki z mięsem, sucha karma, makaron, marchew, siemię lniane, witaminy dla zwierząt, obroże, smycze, kaganiec, klatka transportowa, zabawki, koce, ręczniki i inne tkaniny pochłaniające wilgoć – czyli wszystko to, czego na co dzień potrzebuje schronisko. Z prezentami strażnicy ruszyli do schroniska. Odwiedzili Franka, poznali też innych mieszkańców placówki.

Zobaczyliśmy Franka w dobrym stanie. Pies stoi na własnych nogach, lepiej wygląda. W porównaniu z tym, czego doświadczał jeszcze niedawno, tutaj ma luksusy – mówi z satysfakcją Magdalena Kaźmierczyk z Referatu IV i dodaje: Dwa tygodnie temu przykro było na niego patrzeć, a teraz  – rewelacja!

Co czeka Franka w najbliższej przyszłości? Przede wszystkim dalsza rekonwalescencja. Na nowy dom psiak będzie musiał jeszcze chwilę poczekać. Najpierw musi dojść do jak najlepszej formy pod okiem fachowców z „Promyka”.

Mamy już pewny dom dla niego, dom z ogródkiem, bez żadnych schodów, co w jego przypadku ma zasadnicze znaczenie. W najbliższym możliwym terminie po psiaka przyjedzie jego nowy właściciel, który mieszka w odległości około 300 kilometrów od Trójmiasta – opowiada Piotr Świniarski.

Warto podkreślić, że ów Ktoś nie czeka na adopcję bezczynnie. Już teraz aktywnie wspiera swojego przyszłego przyjaciela. Między innymi przysyła do Gdańska kosztowną, specjalistyczną karmę, której pies bardzo potrzebuje.

Mimo dramatycznych doświadczeń Franek nie stracił wiary w ludzi i pozostał wobec nich ufny. Lgnie do każdej wyciągniętej ręki, a jego oczy – choć już niemłode i trochę schorowane – nadal są pełne szczenięcej prostoduszności i bezwarunkowej miłości.

Historia Franka spowodowała ogromne zainteresowanie nie tylko nim, ale też schroniskiem i innymi jego mieszkańcami – podkreśla Piotr Świniarski. To bardzo pozytywne zjawisko, które pokazuje, że los bezdomnych zwierząt jest wielu ludziom naprawdę nieobojętny – dodaje.

W Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt „Promyk” w Gdańsku Kokoszkach mieszka w tej chwili około 230 psów i ponad 60 kotów. Każdy z nich liczy na nowy dom, pełen ciepła i uczucia, aby jeszcze raz w życiu móc naprawdę pokochać…



Czytaj także:
Wyczerpany i zaniedbany, ale z wolą życia!
Psią i kocią łapą w obiektyw, czyli fotografowanie od zaplecza

Autorski materiał telewizji Superstacja o Franku

Poprzedni artykułFerie ze strażnikami Następny artykułSeniorzy wiedzą jak pomagać!