Z Mieszkańcami i Dla Mieszkańców
Kanał RSS Twitter Kanał YouTube

Za te wszystkie lata - dziękujemy!Zagospodarowanie przestrzenne, logistyka i administracja – te zagadnienia nie miały dla niej tajemnic. Przyszedł jednak najwyższy czas na to, aby te obowiązki odstawić na bok. Pani Mirosława Zawadecka była związana ze Strażą Miejską w Gdańsku od samego początku, czyli od 1991 roku.

„Pomysł na związanie się ze strażą miejską był elementem planu dotyczącego kariery zawodowej. Ówczesna Policja Miejska, bo tak na początku lat 90 nazywała się formacja, była młodą strukturą, która potrzebowała oprócz osób mających na ulicy dać o ład i porządek publiczny także specjalistów od kwestii inżynieryjnych i administracji. Uznałam więc, że warto spróbować.” – opowiada Pani Mirosława.

Była wymagającą szefową, która przede wszystkim ceniła osoby samodzielne i kompetentne. „Dobierałam sobie do współpracy osoby, które dysponowały odpowiednimi kwalifikacjami, ale także potrafiły sobie narzucić rytm pracy i były sumienne. Nie ma fizycznej możliwości, by osoba nadzorująca czyjąś pracę znała się na wszystkim – stąd też niezwykle ważne było zaufanie do współpracowników”.

Lata 90. stanowiły burzliwy okres w najnowszej historii Polski. Nowe przepisy, na nowe czasy także dotyczyły instytucji samorządowych. Z początku Policja Miejska, a następnie Straż Miejska w Gdańsku musiała się dostosować do tych zmian i to bardzo szybko. „Nowe regulacje i uchwały wymuszały elastyczność oraz dynamiczne dostosowanie się do nowych warunków. Uzupełniałam kwalifikacje zarówno w aspekcie logistyki jak i zamówień publicznych, aby sprostać wymaganiom i tym samym być profesjonalistką w swojej branży.” – mówi Pani Mirosława. „Ze względu na zapotrzebowanie byłam również przez pewien okres – za czasów komendanta Jerzego Lelentala – rzeczniczką prasową gdańskiej straży.” – dodaje z uśmiechem na twarzy.

Gdańska straż miejska z początku mieściła się przy Ul. Chlebnickiej (obecnie budynek ZUS-u), następnie przy ul. 3 maja, by w końcu na dobre trafić do budynków mieszczących się ul. Elbląskiej 54/60 i kierować działaniami mającymi na celu kontrolę porządku na gdańskich ulicach. Pani Mirosława tak wspomina ten czas  „Przeprowadzki to była duża odpowiedzialność, ale myślę, że po latach można stwieZa te wszystkie lata - dziękujemy!rdzić, że udało się je przeprowadzić naprawdę sprawnie. Budynek w którym mieści się siedziba formacji należało gruntownie wyremontować, odświeżyć, wyposażyć i także sprawić by funkcjonariuszom pracowało się tu dobrze. Po wielkiej powodzi z 1997 roku nocowały tutaj osoby, dotknięte kataklizmem. Nie wolno było również zapominać o Referatach Dzielnicowych, mieszczących się na Chełmie, Żabiance oraz we Wrzeszczu. Cieszę się, że efekt pracy mojej oraz moich współpracowników nadal jest widoczny. Myślę, że to nasz wspólny, naprawdę duży, sukces”.

Mimo, że przyszedł czas na zakończenie pewnego etapu w swoim życiu to jednak uznała, że w domu siedzieć nie będzie i nadal chce być czynna zawodowo. „Udało mi się ostatnio odpocząć w związku z urlopem, ale nie planuje rezygnować z pracy i póki co emerytura mnie nie interesuje. Uznałam, że zostanę w Straży i będę wspierała koleżanki i kolegów pracujących na stanowiskach monitoringu wizyjnego” z werwą wyjaśnia Pani Mirosława.

Współpracowniczka wszystkich komendantów Straży Miejskiej w Gdańsku, osoba, która dzięki wytrwałości, profesjonalizmowi oraz pracy ze swoim zespołem działała na rzecz formacji i tym samym dla dobra Gdańska. Pani Mirosława Zawadecka była ze strażą miejską na dobre i na złe – a o to niezwykle dzisiaj trudno. Życzymy jej dużo zdrowia i energii przy kolejnych wyzwaniach, a za te wszystkie lata – dziękujemy!

Poprzedni artykułJesienne porządki Następny artykułStatystyka: wrzesień 2014