Z Mieszkańcami i Dla Mieszkańców
Kanał RSS Twitter Kanał YouTube

O tym, jak darmowe pręty okazały się cudzą własnością

Według wyjaśnień mężczyzny fragmenty infrastruktury budowlanej, które wiózł miał otrzymać z terenu budowy znajdującej się niedaleko Politechniki Gdańskiej. Po kontroli dokonanej przez miejskich strażników okazało się, że faktycznie w pobliżu uczelni są prowadzone roboty drogowe, ale na budowie sprzęt nie jest rozdawany, a jedynie składowany…

8 sierpnia około 10:30 do funkcjonariuszy patrolujący rejon ul. Wyspiańskiego podeszła kobieta, która poinformowała, że po drugiej stronie ulicy mężczyzna wiezie na wózku pręty zbrojeniowe, które według jej opinii zapewne pochodzą z kradzieży.

Funkcjonariusze postanowili porozmawiać z osobą, która wspomniany wózek prowadziła jednak okazało się, że mężczyzna nie za bardzo miał ochotę na jakiekolwiek wyjaśnienia i na widok funkcjonariuszy szybko skręcił w stronę pobliskiego parku. Nie udało mu się jednak daleko uciec, a towar jaki wiózł nie wyglądał na tradycyjny złom. Kilkadziesiąt prętów długości około 50 cm, z końcami zagiętymi pod katem około 30 stopni – ten zestaw bez wątpienia nie przypominał czegoś na co można się po prostu natknąć na ulicy.

Mężczyzna, który prowadził wózek z niecodziennym asortymentem wyjaśniał funkcjonariuszom, że pręty otrzymał za darmo na terenie budowy znajdującej się przy ul. Siedlickiej; niedaleko Politechniki Gdańskiej. Funkcjonariusze z Referatu III mieli jednak podejrzenia, że te wyjaśnienia mijają się z prawdą.

Strażnicy uznali, że zweryfikują swoje wątpliwości na pobliskiej budowie (ul. Miszewskiego), gdzie właśnie trwa remont torowiska. Kierownik placu, na którym trwały prace poinformował, że pręty nie pochodzą z jego składowiska, ale bez wątpienia nie ma mowy w tym wypadku o żadnych odpadach tylko o wartościowym elemencie budowlanym.

Funkcjonariusze stwierdzili, że najwyższy czas na konfrontację i wspólnie z podejrzanym mężczyzną oraz jedną wiązką prętów udali się na ul. Siedlicką, aby jednoznacznie wyjaśnić zaistniałą sprawę. Po przybyciu na miejsce budowy gdzie rzekomo pręty rozdawano za darmo kierownik robót poinformował, że sprzęt rozpoznaje i bez wątpienia został on wyniesiony z budowy bez jego zgody. Mężczyzna oszacował również wartość skradzionej infrastruktury budowlanej na kwotę 562 zł.

Strażnicy miejscy z Referatu III przekazali amatora cudzych prętów funkcjonariuszom z komisariatu znajdującego się ul. Białej, którzy prowadzą dalsze czynności w tej sprawie.

Poprzedni artykułTajemnice gdańskiej rzeki Następny artykułPieski weekend