Z Mieszkańcami i Dla Mieszkańców
Kanał RSS Twitter Kanał YouTube

Płonęły trawy, mogło być niebezpiecznie

Dwóch groźnych pożarów udało się uniknąć, dzięki szybkiej reakcji strażników. Ogień pojawił się na terenie kolejowym w rejonie Zaspy, a także w okolicach Opływu Motławy. W obu przypadkach, skuteczne interwencje funkcjonariuszy sprawiły, że niebezpieczeństwo zostało zażegnane, zanim zrobiło się naprawdę gorąco.

Dwa zarzewia ognia w pobliżu magazynów oraz ruchliwej ulicy – tak wyglądała sytuacja w piątek, 25 lipca, u zbiegu ulicy Braci Lewoniewskich i alei Grunwaldzkiej. Słupy czarnego dymu dostrzegli strażnicy z Referatu III, około godziny 21:20. Natychmiast pojechali w ich kierunku. Chwilę później zlokalizowali pożar, który z minuty na minutę był coraz większy. Za pośrednictwem Stanowiska Kierowania Prewencją wezwali straż pożarną, sami natomiast zabezpieczyli teren. Przystąpili też do ograniczania szybko rozprzestrzeniającego się ognia.

Po kilku minutach na miejscu pojawił się wóz strażacki. Pożar został ugaszony.



Wysuszona trawa na skarpie Opływu Motławy paliła się w czwartek, 24 lipca po południu. Ogień dostrzegli funkcjonariusze z Referatu II. Ponieważ pożar nie był jeszcze duży, sami rozpoczęli gaszenie go wodą z rzeki. Po 10 minutach sytuacja została opanowana. Nic nie wskazywało na to, że ogień mógłby się pojawić ponownie.

Aby mieć absolutną pewność, że nie ma żadnego zagrożenia, strażnicy wrócili po trzech godzinach w to samo miejsce. Nic niepokojącego się tam jednak nie działo.

Płonęły trawy, mogło być niebezpiecznieDzięki skutecznym interwencjom, w obu przypadkach udało się uniknąć poważnych konsekwencji pożarów. Miejmy się jednak na baczności! Od dłuższego czasu za oknami utrzymują się bardzo wysokie temperatury, deszcz pada rzadko, jest bardzo sucho, a to drastycznie zwiększa ryzyko pojawienia się ognia. O nieszczęście nietrudno – przyczyną groźnego pożaru może być niedopałek papierosa lub butelka rzucona w nasłonecznionym miejscu.

Apelujemy do wszystkich o rozwagę i ostrożność! W naszym wspólnym interesie…

Poprzedni artykułRecydywista na Długich Ogrodach Następny artykuł''Mój syn umiera, ratujcie go!''